Nigdy nie myślałam, że zostanę strażakiem. Nawet jako dziecko nie chciałam jeździć czerwonym wozem z drabiną. Wielkie heroiczne czyny nie są dla mnie.
Tegoroczne święta trwały w Domku pod Orzechem prawie tydzień, bo pierwsi goście pojawili się w środę wieczorem, a odjechali we wtorek po południu. I powiedzmy sobie szczerze: TAKICH gości jeszcze nie mieliśmy!